Zapraszamy do lektury! Język angielski kurs - AZ Angielski
najlepsze kancelarie adwokackie
szczecin EKG
tworzenie stron szczecin
allapri.pl

www.karty-plastikowe.eu
www.sklep-apteka.pl
www.emtor.pl
pełną snów i tę teraźniejszość w rozczarowania tak brzemienną.
— Jakób Starża? — powtórzyła wytrzeszczając błędny wzrok morfinistki, jakby usiłowała sobie przypomnąć coś dawnego.
— Jakób Starża z Warszawy, raczej z Królestwa, młodzieniec mogący liczyć... — tu utknęła sama Zabanowska, bo nie znała go, ale przypomniała sobie, że właśnie księżna narzekała na jego zbyt młody wiek — mogący liczyć dwadzieścia kilka lat.
— Ach! Jakże to czas leci! — zawołała Irena, budząc się z zadumy z pewnem zaciekawieniem — taki Jakób Starża może być tylko synem mego brata.
— Jestem proszoną o dowiedzenie się, co to jest za młodzieniec. Znasz go pani dobrze ?
— Nie widziałam go nigdy...
Zabanowska zrobiła tak zdziwioną minę, iż bystra niesłychanie w salonowej rozmówię i salonowych fizyognomiach Irena domyśliła się wszystkiego niemal. Oddech jej zaparł się w piersi, czekała.
— Jakto? Musiałaś go w takim razie poznać teraz,. w tych dniach?
— A więc 'jest we Lwowie? — jęknęła Irena, której fakt, 'że ten syn ukochanego
niegdyś Witolda był w tem samem mieście, a do niej się nie zgłosił, pruł poprostu ostrzem sztyletu wszystkie wnętrzności.
— Jest! od kilku dni! — odparła Zabanowska, której uwagi nic z gry fizyognomii Ireny nie uchodziło.
— Jest. A że z drogą panią nie chcę się bawić w Bismarka ten zwrot Zabanowska bardzo lubiła) więc poprostu pani powiem o co mi chodzi. Księżniczka Mimi jeździła w przeszłym miesiącu do Warszawy na ślub swej kuzynki, wie pani?
— Wiem...
— Otóż tam poznała pana Jakóba Starżę, urodzonego z Kinińskiej, czy tak?
— Tak! —jęknęła Irena, dla której teraz już nie było żadnej wątpliwości, że syn Witolda ignorował we Lwowie ją, Irenę Starżankę.
— Spodobała mu się tak, iż za nią przyjechał do Lwowa — ciągnęła Zabanowska — i księżna jest w największym kłopocie.
— Dlaczego ?
— Jakże pani niedomyślna. Spodziewa się, iż młodzieniec lada chwila się oświadczy, a oni o nim nic zgoła nie wiedzą...
Umilkła i czekała odpowiedzi. Ale Irenie zrobiło się poprostu słabo. Czyż to być mogło, aby ten człowiek, ktory jej zawdzięczał wszystko i to, że syn jego był w możności teraz myśleć o połączeniu się z książęcym domem, zapomniał o niej do tego stopnia. Przeszłość wirowała jej po rozpalonym mózgu. Wszakże ona abdykując w swoim czasie ze swej części schedy, pozwoliła mu zaślubić Kinińską, za którą wziął znowu majątek dający dziś jego synowi prawo myślenia o związku tak arystokratycznym. Wszakże zachwianego w windowaniu się na magnata Witolda, ocaliły nigdy nie zwrócone pożyczki Appelsteina, które okupowała taką dozą upokorzeń i zawiści Jakóba. I syn tego człowieka będącego materyalnie jej dziełem, ignorował ją od kilku dni we Lwowie. Hm! już dziś nie miała schedy do ustąpienia, milionów do szafowania, a nadto w salonach lwowskich postawioną była na indeksie panią Appelstein. Gdyby była Starżanką. starą panną, ubogą, tego afrontu by jej nie zrobiono. Afrontu? haha! Serce jej sączyło się krwią, nietylko obrażono jej miłość własną ale i światowo-salonową pychę.
Nagle zalała się łzami.
— Co pani? pani Ireno? — zawołała Zabanowska.
© 2010 www.skjkc.pl