Zapraszamy do lektury! Prawo dla każdego - Forma umowy poręczenia
Prawo dla każdego - Przedmiot umowy dzierżawy
angielski tłumaczenia angielski tłumaczenia angielski tłumaczenia
transkrypcje
zajęcia dla dzieci

www.karty-plastikowe.eu
www.sklep-apteka.pl
www.emtor.pl
w wagonie jeszcze małomówniejszym. Ruch pociągu usposabiał go do marzeń, do najlepszych kombinacyj finansowych.
Wiedział i o tem Bywalski, odbywszy już kilka z nim podróży w epoce, w której mu pomagał w ratowaniu firmy, rzekł więc:
— Ot masz i wagon, wymyślże coś dla tych nieszczęśliwych kobiet.
Appelstein spojrzał nań przenikliwie.
— Wymyśleć coś na ukojenie ran, pochodzących z próżności jest równie trudnem jak wymyślenie czegoś na ukojenie cierpienia, pochodzącego z uczucia. A wedle twego przedstawienia stanu rzeczy we Lwowie, widzę że Irena cierpi skutkiem próżności światowej, a Lulu na nieszczęśliwe zadurzenie się w lwowskim gogu.
—Skądże ten wyraz? — podchwycił zaciekawiony Bywalski.
— Jeśli myślisz, że jadę do Lwowa dla spaceru, to się mylisz. Jadę aby pomódz Irenie... Aby zaś być zdolnym jej pomódz, musiałem starać się poznać lwowskie stosunki. Posłałem tam w tym celu przed paru tygodniami najbardziej sprytnego z moich dependentów. Otóż on mnie nauczył tego wyrazu, mającego definiować
arystokratyczną młodzież tego miasta, które wedle jego opowiadania, wydaje mu się jakąś wyspą w naszym kraju.
Bywalski zaciekawiony nie chciał przerywać, wzrokiem tylko pytał.
— Stosunki to inne niż nasze. Naprzykład przyszła mi myśl, iż taki książe we Lwowie, sądząc rzeczy według naszych warszawskich stosunków, musi być obdłużony i stąd szuka pieniędzy w małżeństwie z siostrą obchodzącego nas młodziana. Myślałem, że skupując jego długi, możnaby go dowolnie naciskać i tak pośrednio działać na naszą sprawę...
Urwał, zapalił flegmatycznie cygaro i ciągnął:
— Tymczasem dowiedziałem się, że tam to nie jest sposób. Książe jest obdłużony po uszy, ale wierzycielami jego są banki, które na hipoteki dają jedne po drugich niemal bez końca pożyczki.
— A cóżeś się dowiedział o Poryckim?
— O Poryckim? Dowiedziałem się z największem, nie taję, zdziwieniem, że chyba on jest zajęty Lulu. Nie chce jakiejś panny Trzeczunowiczównej, która ma mieć i ma, mam relacyę pewne, około miliona.
— Przecież ci mówiłem.
— Ja mam zwyczaj wierzyć tylko moim wiadomościom. Jestem jak ten redaktor, który umieszcza korespondencyę i telegramy tylko swych płatnych korespondentów.
— Ale twoje płatne informacye okazały się identycznemi z mojemi gratisowemi.
— Prawie. Umilkli.
Bywalski był zaintrygowany. Co Jakób zamierzał jeśli taką drogą ściągał informacye, jemu nawet nie wierząc?
Tak dojeżdżali do Lwowa.
Już mieli wysiadać z wagonu, gdy Jakób odezwał się do Bywalskiego:
— Ty zajedź do Bernardów. Ja stanę w hotelu.
Pan Adam spojrzał zdziwiony. Najprzód on raczejby powinien stanąć w hotelu, aniżeli rodzony brat Bernarda — powtóre pokój gościnny w apartamentach Ireny mógł ich obu doskonale pomieścić. Zanim jednak argumenty te sformułował, Jakób podjął:
— Mam w tem swój cel. Proszę cię tylko o jedno, ciebie który mi tyle w życiu wyświadczyłeś wygód. Bądź u mnie każdego rana i zdaj mi sprawę z tego co się
© 2010 www.skjkc.pl