Zapraszamy do lektury! Prawo dla każdego - pozwolenie na budowę
efs europejski fundusz społeczny efs
Biuro tłumaczeń oferuje tłumaczenie tekstów Tłumaczenie językowe online
sale szkoleniowe Łódź
dochodzenie odszkodowań

www.karty-plastikowe.eu
www.sklep-apteka.pl
www.emtor.pl
Nastąpiło długie milczenie. Bywalski był uszczęśliwiony. Zdawało mu się, iż owoce jego swady były niechybne. Jakób pogrążył się w zadumie.
— Co tu było do zrobienia? Jak tu radzić w tych pogmatwanych sytuacyach, w których, co się rzadko w życiu zdarza, same pieniądze swym dźwiękiem wygładzić wszystkiego nie mogły. Nie lubił i w życiu prawie nie znał tych sytuacyj, ale dość był inteligentnym, aby możliwość ich uznawać i grozo ich rozumieć.
Sądził, że dług moralny firmy Appelstein, zaciągnięty u Ireny całkowicie spłaci gdy jej ocali honor nazwiska i zapewni byt.
Tymczasem nic. Na drodze powstawały nieprzewidziane zapory, piętrzyły się nowe, komplikowały się, jak w jakimś weźle gordyjskim nici i ich końce.
I Jakób czuł jak dostawał gorączki, która go zawsze prześladowała, gdy mózg wysilał, aby znaleźć tajemnicę do rozwiązania tego węzła.
I urywkami pytał tylko to o ten to o ów szczegół.
Appelstein długo bardzo w noc siedział przy swym biurze i nie mógł wpaść na
trop pomysłu, któryby mógł tam we Lwowie, w tem drugiem jego ognisku, przywrócić równowagę i spokój.
Od jakże dawna on się już byt obawiał tej chwili i jakże prędko nadeszła chwila ta. w której córka jego brata, córka Ireny, będzie panną na wydaniu.
Wiedział on, iż wydanie panny Appelstein wedle pojęć jej matki natrafi na poważne trudności i że ich nie wyrówna posag stu tysięcy rubli, który on stworzył, poprostu dawał, mówiąc, iż tenże powstał z jakichś ocalonych resztek eksbankiera, z jakichś zapomnianych w jednej z szuflad biura kantorowego papierów wartościowych i drobiazgów niepopodnoszonych.
Taką był wymyślił anegdotę, gdy oświadczał, że posag, ten wypłaci w dnia ślubu Lulu. Irena mu wtedy była serdecznie podziękowała, a w stylu listu jej widocznem było, że nie przypuszczała, aby źródło tego posagu mogło być innem, niż to, jakie on wymienił.
Jakób znajdował to naiwnem i miał nawet o to do Ireny urazę. Mogła była przecież się domyślić prawdy i bodaj jednem słówkiem ją ocenić.
To wszystko sobie przypominając, przechadzał się po swoim gabinecie do późnej
nocy. Nie mógł wymyślić, coby otworzyło Irenie podwoje lwowskich salonów, Leontynie dało upragnionego Poryckiego, jemu samemu zaś zadowolenie, że i ten dług tak strasznie mu względem tej kobiety, dolegający i jakby ukochaną firmę plamiący spłacił.
Czy mógł się kto na świecie znajdować pokrzywdzony przez firmę "Appelstein i syn?" Irena nią była według jej etyki, którą oddawna przestał był próbować zwalczyć.
Nazajutrz rano obiegi miasto, aby się dowiedzieć, co mu wypadało w takim wypadku czynić, by zasięgnąć języka, czyby przez jakieś wpływy z Warszawy nie mógł tam przynieść ulgi sytuacyi.
Nie! Podział na prowincye jednego narodu robi go strasznie sobie obcym. Nie dowiedział się nic, prócz tego, co wiedział od Bywalskiego, nic o stosunkach Poryckich, o sposobach presyi na tę damę, zamykającą drzwi Irenie, nie chcącą związku z Appelsteinami.
A tu czuł potrzebę najprędszego działania. Nie powinna bowiem cierpieć kobieta za to, że życie swoje związała z życiem Appelsteinów. Nie mogła cierpieć,
© 2010 www.skjkc.pl