Zapraszamy do lektury! Prawo dla każdego - oświadczenie woli na wypadek śmierc
apartamenty nad morzem
pozycjoner - reklama za darmo
Prawo dla każdego - Urlop na żądanie
starzenie się

www.karty-plastikowe.eu
www.sklep-apteka.pl
www.emtor.pl
A tu z morza nagle przybywało do niej odważne i zdrowe indywiduum, będące jej synem, atoli do niej niczem niepodobne, w niczem jej nierozumiejące, jednej myśli wspólnej z nią niemające. On uśmiecha się, gdy ona mu wygłasza swoje credo, będące credem lwowskiego świata i żąda od niej, aby rezygnowała z części dożywocia dla ułatwienia mu małżeństwa z panną Appelstein.
— Ha, ha, ha! — rozśmiała się łkaniem, którem się odezwało wzburzenie, niemogące się pomieścić w jej małej, pulchnej osobie. Krew uderzała jej do głowy, co chwila rumieniła to wypieszczone apatyczne, zimne, ale namiętne oblicze.
Ten zbieg okoliczności, stawiający ją w walce obopólnie zależnej z synem, z takim synem, tak nisko pod względem kultury stojącym, iż ją rozumieć niezdolnym, wydawał się jej jakąś rozśmieszającą dywersyą.
Nie mogła się połapać. Pomyśleć tylko, że jeśli syn jej nie zechce się ożenić z Trzeczunowiczówną, to książe nie oświadczy się o Wandę.
To przechodziło jej rozum. I w dodatku nie módz zmusić syna!
W Europie wychowuje się dzieci po europejsku, we Lwowie po lwowsku. Gdyby byt Lwowianinem, toby mu zapowiedziała tylko, że zamknie przed nim kasę a groźba wystarczyłaby. Ale dla takiego marynarza, którego głupie morze nauczyło nierozuimeć wartości złota? Gdy mu kiedyś zagroziła, że mu przestanie wypłacać rentę, to zaśmiał się tylko, unosząc swą górną antypatyczną wargę i odparł z wyzywającym wyrazem: "Oh! wie mama, pieniądz i ja to dwa. Jest przysłowie ludzi nowego świata, że "pieniądze są dla ludzi a nie ludzie dla pieniędzy" i dlatego więcej ich tam mają, aniżeli tutaj".
Ona matka dziwiła się Trzeczunowi-czom, że go chcieli.........
Ale co jej przyniesie Zabanowska?
Spojrzała na zegar stojący na kominku i sprawdziła na jego wskazówkach ku wielkiemu swemu zdziwieniu, że Zabanowska była w opóźnieniu o trzy, kwadranse. A Zabanowska miała rozstrzygnąć ważną kwestyę. Hrabina bowiem po długiej konferencyi ze swym adwokatem i dyrektorem Banku ziemskiego ujrzała możebność wydostania stu tysięcy guldenów zaciągając
hypoteczną pożyczkę na dobra ziemskie, jeśliby się na to zgodził Edward.
Jego nie pytała czy się zgodzi, nie przypuszczając ani chwili takiego nadmiaru niewdzięczności ze strony syna, którego dzieckiem oddała do marynarki, aby nie mieć z nim kłopotu. Zabanowskiej tylko poleciła wywiedzieć się u książąt, czyby na razie, aż do pewnego czasu nie wystarczyło księciu sto tysięcy gotówki. Od quanium bowiem tylko tej gotówki zależało zamążpójście panny Poryckiej.
Zabanowska miała jej przynieść odpowiedź.
Musiała czekać. To czekanie tembardziej ją drażniło, że postanowiła z synem się rozmówić, ku czemu była ostatnia pora. Edward bowiem wychodził zazwyczaj o tej porze z domu aby wrócić aż w nocy. Obiad jadał w klubie albo u Appelsteinów, nie tając się bynajmniej, że się śmiertelnie nudził z matką i siostrą. Mówić teraz przedwcześnie z Edwardem nie chciała, miał on bowiem talent doprowadzania jej do złości, która alterowała jej rysy, sprowadzała migrenę i robiła ją, posągowo zawsze spokojną, niemożliwą do pokazania się światu.
Zadzwoniła i lokajowi, który prawie zaraz na odgłos dzwonka się pojawił, rozkazała:
— Proszę uprzedzić pana hrabiego, iż pragnę go widzieć, ale jeśli można, to nie teraz, ale po odejściu pani Zabanowskiej, ktora niebawem przyjdzie.
Służący się skłonił ruchem, zdradzającym despotyczne rządy w tym domu, na znak, że zrozumiał i zniknął.
Równocześnie prawie zajęczał dzwonek nerwowo, krótko i w tej chwili wpadła Zabanowska.
Była to kobieta nie młoda, siwiejąca, o żółtem obliczu nienoszącem śladów piękności, ale ruchliwa, lekka, chuda, jakby w sprężynach chodząca.
Zabanowska, której historyi nikt nie znał, męża nikt nie widział, pojawiwszy się przed laty we Lwowie jako wdowa, zaraz zajęła we wszystkich domach arystokratycznych miejsce jakiejś" totumfackiej" salonowej. Układała marjaże, godziła, prezentowała, wyrabiała zaproszenia, wprowadzała w świat sieroty, matkowała pannom w czasie chorób ich matek itd. Czego ona nie robiła? A umiała być dobrze nawet z domami, które były sobie wrogimi. Przeto od Appelsteinów z obiadu szła do
© 2010 www.skjkc.pl